Kto dziś pamięta, skąd wzięła się w Warszawie „tradycja” jedzenia muli od czwartku? Wiązało się to z dostępnością świeżych owoców morza  w sklepach. Dziś większość restauracji podaje owoce morza codziennie, ale my i tak mamy taki zwyczaj, że jemy je w czwartki. Chyba, ze jesteśmy we Włoszech:) wtedy to już inna historia.

Mamy dla Was przepis na szybkie i pyszne mule z białym winem, którym podzielił się z nami Luigi- zaprzyjaźniony kucharz z Umbrii, właściciel przyjemnej trattorii w Terni. Łapcie:

 

aglio olio e peperoncinoLista zakupów:

  • ok 1 kg świeżych muli
  • oliwa lub masło
  • czosnek- wedle uznania
  • sproszkowana papryczka chili
  • kieliszek białego, wytrawnego winka (ok 150 ml)  Można pominąć jeśli chcecie daniem nakarmić dzieci
  • pieprz, soli nie dajmy, mule mają w sobie wodę morską wystarczająco słoną, no chyba, że ktoś lubi bardzo słono.

 

No i teraz najważniejsze- czyli mycie, a raczej szorowanie: Trzeba to zrobić baaardzo dokładnie. Najlepiej użyć ostrej szczoteczki i nożyka. Muszle po umyciu nie mogą być otwarte, muszą być pozbawione piasku i tych wystających „ogonów” którymi trzymają się skał w morzu. I teraz uwaga, jeśli w trakcie mycia wrzucicie je do wody, to one się zaczną otwierać więc żeby upewnić się, ze można mule wrzucić do gara, trzeba je z tej wody wyjąć  i chwilę odczekać. Jeśli po osuszeniu pozostają otwarte, takie wyrzucamy.

No dobra, mule wyczyszczone, my już zasapani ale wciąż pełni wigoru.  Lecimy więc dalej. Na rozgrzany w garnku tłuszcz wrzucić czosnek, po chwili dodać białe wino dodać pokrojoną drobno pietruszkę i odczekać chwilę, aż się wszystko zagotuje

Dodajemy nasze małże i przykrywamy garnek. Gotujemy ok 5 minut , w trakcie kilka razy trzeba garnkiem potrząsnąć, żeby się zawartość równo  wymieszała i ugotowała. Jeśli gotujecie na gazie, ogień ma być duży. Na elektrykach temperatura z górnych zakresów.

Jeśli mule są  świeże po tym czasie wszystkie powinny być już otwarte. Muszle, które się nie otworzyły nie nadają się do zjedzenia.  Pod sam koniec dodajemy rozkruszone peperoncino i, już na talerzach posypujemy jeszcze natką pietruszki.

A gdyby nie chciało Wam się brudzić rąk i praski do czosnku, albo zwyczajnie mielibyście ochotę skrócić listę zakupów – możecie zamiast czosnku, ostrej papryczki i oliwy użyć jedną solidną łyżkę gotowej pasty Aglio, olio e peperoncino.

Dla bardziej głodnych proponujemy wersję z makaronem. Wystarczy chwilę wcześniej go ugotować i potem wszystko razem delikatnie, bardzo delikatnie wymieszać